Konspekt

Z „Konspektem” w plecaku

Piotr Pacholarz

Twierdza Kraków nadal walczy!

P

ołowa XIX wieku nie nastrajała optymistycznie ówczesnych mieszkańców Krakowa. Skończył się epizod z bardziej symboliczną niż realną niezależnością Rzeczpospolitej Krakowskiej, a zaborca postanowił uczynić z tego miasta wojskową twierdzę. Ze strategicznego punktu widzenia był to pomysł doskonały - Kraków leżał w pobliżu zetknięcia się granic trzech państw zaborczych, niejako w kluczowym miejscu potencjalnego kierunku natarcia na Wiedeń. Tkanka miejska dawnej stolicy Polski miała stać się zatem zapleczem dla fortów, połączonych systemem okopów i szańców w duży, pierwotnie kilkukilometrowej długości wielobok.

Początkowo powstało kilka fortów, tworząc szczelny pierścień fortyfikacji, zespalający zabudowę Krakowa, Kazimierza i Podgórza. Z tego okresu pozostały do dziś: Baszta Maksymiliańska na wzgórzu Lasoty, tzw. Luneta Warszawska ryglująca dostęp do miasta od północy, górujący nad miastem fort zlokalizowany wokół kopca Kościuszki i... Wawel! Trzeba, bowiem pamiętać, że Zamek Królewski - duma i chluba wielu pokoleń Polaków - pełnił wówczas rolę koszarów, natomiast całe wzgórze wawelskie zostało silnie ufortyfikowane.

To był jednak dopiero początek! Zmieniające się sposoby walki i udoskonalenia w sposobach zabijania i niszczenia doprowadzały w ciągu kilkudziesięciu następnych lat do kolejnego rozszerzania się zasięgu twierdzy, która na początku I wojny światowej była jedną z najlepiej ufortyfikowanych w Europie. Powstał koncentryczny, trójpierścieniowy zespół budowli obronnych. Jeśli to było możliwe lokalizowano je na wzniesieniach - stąd fortami otoczone zostały wszystkie kopce krakowskie; w rejonie Skałek Twardowskiego wykuwano forty w wapiennej skale, natomiast w obniżeniach wykorzystywano elementy hydrograficzne, celem utrudnienia dostępu wroga do danego obiektu. Powstały m.in. forty artyleryjskie, pancerne, bastiony, ziemne szańce piechoty. Wykorzystane zostały najlepsze w owych czasach materiały, zwłaszcza popularna konstrukcja żelbetonowa. Poszczególne dzieła obronne połączone zostały solidnie zbudowanymi drogami (wytrzymującymi obciążenie wielotonowych ładunków), z których największą długość miała tzw. droga rokadowa, łącząca forty trzeciego, najbardziej zewnętrznego pierścienia umocnień. Projektanci pomyśleli nawet o dwupoziomowych skrzyżowaniach, tak, aby nie dochodziło do kolizji kolumn transportów wojskowych.

W 1914 r. Twierdza Kraków skutecznie odparła atak wojsk rosyjskich. Notabene w bezpośredniej walce wzięło udział zaledwie kilka fortów, prowadząc i odpierając ostrzał artyleryjski. Prawdopodobnie Rosjanie zdawali sobie sprawę z siły umocnień i - w przeciwieństwie do Twierdzy Przemyśl - szybko zrezygnowali z oblężenia. Fakt ten potwierdził niejako sensowność olbrzymich nakładów finansowych związanych z budową i utrzymaniem tego potężnego założenia militarnego.

Jaką rolę odegrała jeszcze Twierdza Kraków? Z jednej strony negatywną, gdyż wprowadzone przez władze austriackie regulacje prawne skutecznie zniechęcały potencjalnych inwestorów do budowy domów mieszkalnych i budynków użyteczności publicznej na zewnątrz fortyfikacji (do około 1,2 km). Obowiązywały tam m.in. tzw. rewersy demolacyjne, które zmuszały właścicieli do wyburzenia budynków (na własny koszt!) na każde żądanie wojska. Z drugiej jednak strony ograniczenia budowlane i zakaz wznoszenia trwałych obiektów na bliskim przedpolu fortyfikacji doprowadziły do wzrostu cen gruntów wewnątrz miasta. Zaczęto wznosić wysokie kamienice, co nadało zaniedbanemu dotychczas miastu cechy wielkomiejskości. Budowa kolejnych fortyfikacji napędzała koniunkturę gospodarczą. Powstawały cegielnie, wapienniki, handlowano materiałami budowlanymi. Zaspokajanie potrzeb żołnierzy tutejszego garnizonu stworzyło mnóstwo nowych miejsc pracy.

Zmieniać zaczęła się również przestrzeń miasta. Z czasem, na miejscu pierwotnych fortyfikacji powstała kolej rokadowa, która z kolei ustąpiła miejsca dzisiejszym Alejom Trzech Wieszczów. Ulepszono drogi miejskie i pozamiejskie (szczególnie te ważne z wojskowego punktu widzenia), rozbudowano węzeł kolejowy a nawet utworzono lotnisko wojskowe. Oczywiście inwestycje militarne prowadzone były równocześnie z inwestycjami typowo cywilnymi.

W dodatku, po odzyskaniu niepodległości, miasto przejęło wiele budynków użytkowanych wcześniej przez wojsko austriackie. Politechnika, Instytut Stomatologii i Wojewódzka Biblioteka Publiczna mieszczą się obecnie w dawnych c.k. koszarach; ujeżdżalnia przez lata służyła jako Operetka, kasyno oficerskie przy ul. Zyblikiewicza, szpital garnizonowy przy ul. Wrocławskiej itd. Część poaustriackich budynków nadal użytkowana jest przez wojsko.

Koniec I wojny światowej to równocześnie zakończenie militarnej roli twierdzy - nie było już potrzeby chronienia kierunku na Wiedeń. Forty przejęte zostały przez m.in. Wojsko Polskie lub całkiem opuszczone. W okresie II wojny światowej obronne właściwości krakowskich umocnień wykorzystano marginalnie - podczas kampanii wrześniowej Wojsko Polskie przez pewien okres czasu broniło się w jednym z fortów, również w styczniu 1945 r. hitlerowska załoga fortu Rajsko bezskutecznie próbowała odpierać ataki oddziałów Armii Czerwonej. Wśród powojennych decydentów umocnienia dawnej Twierdzy Kraków miały (mają?) bardzo „niskie notowania”. Stanowiły raczej kłopot, nie dostrzegano walorów tych budowli, w najlepszym razie traktując je jako pomieszczenia magazynowe, najczęściej zaś jako źródło pozyskiwania... złomu. O ile tę pierwszą funkcję forty pełniły całkiem zadawalająco (system odwodnienia i wentylacji pomieszczeń opracowany został wręcz perfekcyjnie), o tyle jako źródło surowca forty zdecydowanie się nie sprawdziły. Solidność wykonania (w końcu jakość budowli przekładać się miała na odporność na ostrzał i oblężenie) bardzo utrudniała rabunek i rozbiórkę. Oczywiście pomysłowość państwowych i nielegalnych rabusiów rozwiązała wiele z tych problemów...!

 Czerwony Most - bezkolizyjne rozwiązanie komunikacyjne
Czerwony Most - bezkolizyjne rozwiązanie komunikacyjne

Jaki jest obecny stan budowli obronnych tworzących niegdyś Twierdzę Kraków? Po pierwsze należy podkreślić, że do dziś przetrwało ponad sto takich obiektów (!) Część z nich jest dobrze zachowana i wykorzystywana jako hotele i restauracje (Forty Kościuszko i Zielonki), jako pomieszczenia stadniny koni (Forty Olszanica i Grębałów), jako dom kultury (Fort Krzesławice), jako obserwatorium astronomiczne UJ (Fort Skała), jako magazyny lub pomieszczenia wykorzystywane przez Urząd Miasta (np. forty w Kosocicach i Swoszowicach), jako urządzone tereny spacerowe (otoczenie Fortu Batowice) lub jako Piwnice Win Importowanych (Fort Kleparz). Są wreszcie forty nadal służące celom wojskowym (m.in. Fort Pasternik). W ciągu ostatnich kilkunastu lat w całej Polsce zasłynął jednak wspomniany wyżej Fort Kościuszko, ponieważ w jego obrębie zlokalizowano pierwszą prywatną stację radiową - RMF.

Przedstawione powyżej przykłady sugerowałyby, że sytuacja jest korzystna. Szczególnie, że kilkanaście fortów wpisanych zostało do rejestru zabytków. Utworzono szlak turystyczny (żółto-czarny), który łączy poszczególne obiekty. Zamontowano szereg drogowskazów ułatwiających ich odnalezienie, na specjalnych tabliczkach umieszczono podstawowe informacje dotyczące konkretnego dzieła obronnego. Ponadto Twierdza Kraków znajduje się w kręgu zainteresowania wielu prawdziwych pasjonatów, którzy penetrują jej części, opisują je i fotografują. Wydanych zostało wiele publikacji książkowych, zaś internet stanowi prawdziwą kopalnię wiedzy na ten temat.

A jednak rzeczywisty los zdecydowanej większości obiektów należących do dawnej Twierdzy Kraków jest nędzny i żałosny! Na swój sposób podziwiać można pomysłowość złodziei i wandali - zdrowo myślący człowiek nie wymyśliłby zapewne, że opłaca się (?) demontować stalowe elementy silnie zespolone z kamiennymi lub wręcz betonowymi częściami umocnień. Teraz zapewne chodzi przede wszystkim o przyjemność niszczenia, jednak w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zniknęła zdecydowana większość kopuł pancernych, drzwi, bram, futryn, okablowania, rur, krat i innych elementów, które można było spróbować sprzedać. Podczas adaptacji na cele magazynowe lub produkcyjne (także hodowlane) dokonywano częściowych wyburzeń i przebudowy, porzucając później obiekty jako niespełniające oczekiwań inwestora. Cechą charakterystyczną opuszczonych i zaniedbanych fortów są olbrzymie ilości śmieci, które w szybkim tempie i w du­żych ilościach pojawiają się na ich terenie.

Jednakże jeszcze gorszy los spotkał forty, które wyburzono. Albo nie pozostał po nich żaden materialny ślad (np. fort na Krzemionkach, w miejscu, w którym wybudowano później ośrodek telewizyjny), albo przez zaniedbanie burzymurków pozostały jedynie fragmenty wychodzących niekiedy ponad murawę cegieł czy brył betonu (np. Fort Krakus). Oczywiście część dzieł obronnych musiała ulec zniwelowaniu ze względu na potrzeby rozwijającej się aglomeracji. Interesującym przykładem wydaje się być dawny Fort Mogiła. Choć wyburzony został już kilkadziesiąt lat temu, to jeszcze do niedawna zachował się ruch okrężny na Rondzie Mogilskim, będący odbiciem konieczności objeżdżania tej budowli. Nawet podczas trwającej nadal przebudowy tego węzła komunikacyjnego planiści i budowniczowie zaskoczeni byli solidnością i rozmiarem fundamentów, jakie zastali podczas zgłębiania potężnego wykopu na tunel tramwajowy.

Osoby zainteresowane historią i współczesnym stanem dawnej Twierdzy Kraków mogą dotrzeć do wszystkich obiektów (lub przynajmniej w ich pobliże). Jednak do tego dysponować trzeba dużą ilością czasu. Dlatego poniżej umieszczony został (bardzo subiektywny) wybór obiektów, które pozwolą w ciągu kilku parogodzinnych spacerów poznać najbardziej interesujące fragmenty twierdzy.


Spacer I


Wędrówkę najlepiej rozpocząć na Salwatorze. Ulicą św. Bronisławy i Aleją Waszyngtona będziemy wówczas wspinać się na wzgórze zwieńczone Kopcem Kościuszki. Jednak wcześniej, po pozostawieniu cmentarza Salwatorskiego z lewej strony, przejdziemy przez tzw. Diabelski Mostek. To przykład wspomnianego wyżej, bezkolizyjnego skrzyżowania dróg o wojskowym znaczeniu. Warto wspomnieć, że osoby zachwycające się starodrzewem Alei Waszyngtona (niektóre z okazów są pomnikami przyrody) powinny pamiętać, że drzewa posadzono tutaj po to, aby w razie potrzeby ściąć je, utrudniając tym samym wrogowi dostęp na przedpole fortu. Idąc dalej, z prawej strony zachowały się ślady po ziemnym szańcu (należałoby wejść na łąkę powyżej drogi). Jednak największe wrażenie robi sam fort, o bardzo urozmaiconej architekturze, która pomimo zastosowania wielu konwencjonalnych rozwiązań, zaskakuje swoim zróżnicowaniem. W sześciobocznym zarysie dostrzec można koszary szyjowe, zwieńczone wieżami obserwacyjnymi. Grube, ceglane mury i ulokowane w nich rzędy strzelnic, mury kurtynowe, metalowe elementy wzmocnień, pięcioboczne baszty (tzw. puntone), rozległy dziedziniec wewnętrzny - wszystko to robi wrażenie potężnej, niemożliwej praktycznie do zdobycia, twierdzy.

 Fragment Fortu Kościuszko
Fragment Fortu Kościuszko

Warto wybrać się oczywiście na sam Kopiec Kościuszki. Z jego wierzchołka dostrzec możemy m.in. Kopiec Krakusa, (ale już bez fortyfikacji) i wieżę telewizyjną na Krzemionkach (tam również był fort). Doskonale widać też Wawel, ufortyfikowany i przez kilkadziesiąt lat stanowiący ważny element austriackiego systemu wojskowego. Jednak to raczej wszystko, co uda nam się zobaczyć - pozostałe dzieła obronne były tak zaprojektowane, aby celowniczy artyleryjski miał poważne problemy z ich dostrzeżeniem. Ukryte pod gruba warstwą ziemi, zadarnione powyżej stropów, dobrze chroniły swoje obsady. Teraz, co prawda, niejednokrotnie teren fortów pokryty jest starodrzewem, który zdradza znawcom tematu miejsce, w którym znajduje się fort.

Naszą wędrówkę warto zaplanować tak, aby doczekać zmroku. Kopiec i fort są pięknie iluminowane, natomiast widok na oświetlone lampami miasto długo pozostaje w pamięci.

Schodząc w kierunku ul. Królowej Jadwigi (dogodne połączenia do centrum miasta) warto przyjrzeć się jeszcze dwóm budowlom, tzw. ostrogom, które ułatwiać miały obronę dostępu do drogi dojazdowej w kierunku Fortu Kościuszko.

Szacunkowy czas wędrówki i zwiedzania: 2-3 godzin.


Spacer II


Zaczynamy od fortu artyleryjskiego Prokocim (nr 50). Dojazd jest bardzo łatwy - należy wysiąść na przystanku w pobliżu Szpitala Dziecięcego UJ i udać się w kierunku wznoszącego się na pobliskim wzgórzu zadrzewienia. Czeka nas spotkanie z koszarami szyjowymi, z łukowato wygiętym schronem głównym, z wałem artyleryjskim i schronami pogotowia (tu zachowały się nawet metalowe wieszaki na broń (?) i stanowiska dział. Głęboka fosa jest flankowana kaponierami z charakterystycznymi strzelnicami (zachował się również system wentylacji odpowiadający okresowi sprzed zastosowania prochu bezdymnego). Dużo emocji dostarczy nam zapewne wędrówka korytarzem, tzw. potajnikiem, przeszywającym wnętrze fortu.

Dalsza wędrówka, w kierunku kościoła w Kosocicach - widocznego na grzbiecie piętrzącego się od południa wzgórza - doprowadzi nas do dwóch fortów. Obydwa reprezentują typ pancerny (oznaczenie 50 i 1/2 O i 50 i 1/2 W, czyli wschód i zachód). W pierwszym z nich, pomimo szczelnego ogrodzenia, dostrzec można blok koszar z kaponierą szyjową a także tzw. kaponierę rewersową. Podobny jest drugi, pobliski fort, przy czym stosunkowo łatwo jest dostać się na jego teren (ogrodzenie jest w złym stanie.). Warto dodać, że kościół w Kosocicach, który ułatwił nam orientację w dotarciu do tego miejsca, wybudowany został dopiero po utracie przez twierdzę walorów bojowych. Wcześniej stanowiłby doskonały znacznik dla artylerii wroga, która mogłaby dzięki temu łatwiej zlokalizować pobliskie forty.

Teraz powinniśmy udać się na zachód, uliczką malowniczo poprowadzoną po osi wzgórza. To fragment drogi rokadowej (nawet taka jest oficjalna nazwa tej ulicy), która doprowadzi nas do kolejnego fortu - tym razem artyleryjskiego - Rajsko nr 51. Zanim jednak obejrzymy tę budowlę warto zatrzymać się, aby podziwiać jeden z piękniejszych widoków na Kraków. Na skraju drogi wznosi się niewielki budynek, stylowo korespondujący z pobliskim fortem. To dawne kasyno oficerskie. Obecnie opiekuje się nim pewien artysta, który tu założył swą pracownię. Można spróbować zapytać go nie tylko o możliwość zajrzenia do wnętrza, ale i o najświeższe informacje na temat aktualnych losów fortu Rajsko. Wprawne oko dostrzec może tu nie tylko koszary i półbastiony ale i tzw. mur Carnota. To przeznaczony do obrony wnętrza fosy chodnik, osłonięty murem przeszytym strzelnicami.

 Fort artyleryjski Rajsko 51
Fort artyleryjski Rajsko 51

Wszystkie odwiedzone przez nas forty odegrały istotną rolę podczas ofensywy wojsk rosyjskich w 1914 r. Obydwie strony prowadziły intensywną wymianę ognia poprzez ostrzał artyleryjski.

Po zwiedzeniu tego fortu można udać się na pobliski przystanek autobusowy, skąd odjedziemy w kierunku Borku Fałęckiego.

Szacunkowy czas wędrówki i zwiedzania: 4-5 godzin.


Spacer III


Tym razem będę namawiał Czytelników do obejrzenia tylko jednego fortu, jednak jego oryginalność warta jest zainteresowania. Fort Lasówka (nr 50a) przeznaczony był dla piechoty i artylerii. Położony przy wiślanym wale miał odgrywać ważną rolę podczas obronie wschodniego podejścia do Twierdzy. Zwany jest także fortem wodnym, gdyż oprócz pobliskiej Wisły, otoczony był rozlewiskami i podmokłościami, które wzmacniały jego obronność.

Aktualny stan fortu Lasówka nie nastraja optymistycznie, jednak bez trudu rozpoznać można piętrowy blok koszar, z niską kaponierą szyjową. Otoczony jest wysokim wałem, który z kolei obrzeżony jest pozostałością po fosie (dawniej wypełnionej wodą). Spacerując po zadarnionym stropie koszar łatwo dostrzec liczne otwory wentylacyjne. Można przypuszczać, że niektóre z nich nadal częściowo mogą funkcjonować, gdyż wnętrze fortu, mimo bliskości rzeki, nie jest zawilgocone.

Dojazd i powrót z fortu Lasówka - najlepiej autobusami od strony Płaszowa i Rybitw (ul. Golikówka).

Szacunkowy czas wędrówki: 1-2 godzin.


Spacer IV


Czekają nas teraz forty o kluczowym znaczeniu, jeśli chodzi o spodziewany atak od strony pobliskiej granicy z Rosją. Zacznijmy od artyleryjskiego fortu nr 47 Łysa Góra w Węgrzcach. Zadziwia długość i masywność ścian frontowych koszarów szyjowych z wysuniętymi trochę, flankującymi skrzydłami. Zachowała się metalowa brama wjazdowa. Jednak, ze względów na budowę w pobliżu osiedla mieszkaniowego, fort ten jest nie tylko niedostępny do zwiedzania, ale zgodę na sfotografowanie obiektu (ukończonego w 1885 r.) wydać może (ale nie chce.) sam prezes firmy budowlanej! Przejdźmy zatem w kierunku zachodnim, w stronę sąsiedniego, pancernego fortu Węgrzce 47a. Po drodze trafimy na niewielkie dzieło obronne, tzw. ostróg, którego zadaniem było dodatkowe ryglowanie ogniem z dział i karabinów, drogi prowadzącej w kierunku pobliskiego przejścia granicznego w Michałowicach. Obiekt ten można zwiedzać i fotografować. Po przejściu pod wiaduktem drogi E7 bez trudu docieramy do odnowionego fortu. Pomimo, że użytkowany jest przez prywatną firmę, można go z zewnątrz oglądać i fotografować do woli. A warto, gdyż dostrzeżemy m.in. piętrowy blok koszar szyjowych z zachowanymi stalowymi okiennicami. Kaponiera wyposażona została w różnej wielkości strzelnice. W licowanych kamieniem narożnikach mieściły się tradytory, w których umieszczone były 80 mm działa. Fort posiadał wieże pancerne, służące do ostrzału i obserwacji. Interesujące jest również odtworzone maskowanie tego obiektu. Aktualnie nadal prowadzone są prace, które wyeksponują prawdopodobnie kolejne autentyczne lub zrekonstruowane elementy wyposażenia tego fortu.

 Fort pancerny 49 1/4 w Grębałowie
Fort pancerny 49 1/4 w Grębałowie

Czeka nas teraz dłuższa wędrówka, w kierunku Bibic (oczywiście najlepiej skorzystać z oznaczeń szlaku Twierdzy Kraków). Dzięki temu dotrzemy do kolejnego fortu, znów pancernego, Bibice 45a. Otoczony jest starodrzewem, natomiast do nas należy znalezienie ścieżyny, która przeprowadzi nas do wschodniej strony przez gęste zarośla aż do dawnego placu broni. Wyposażenie fortu stanowiły wieże pancerne (ślady po ich usytuowaniu widoczne są do dziś). Jest tu też oczywiście schron główny - blok koszar i kaponiera szyjowa. Dostępu do fortu „broni” kaponiera usytuowana w przejeździe przez wał ziemny. Jednak musimy wrócić tą samą ścieżką, gdyż dostęp od strony ogrodów działkowych jest w chwili obecnej niemożliwy.

 Fort 47a Węgrzce. Widoczna rekonstrukcja maskowania
Fort 47a Węgrzce. Widoczna rekonstrukcja maskowania

Ostatnim punktem na trasie naszego spaceru będzie fort artyleryjski Marszowiec 45 w Zielonkach. Położony na wierzchołku wzniesienia górującego nad rozległą doliną Prądnika, jest pięciobocznym bastionem szyjowym. Wejście do fortu chronił stalowy sponsor i brama oraz liczne strzelnice. Fort jest utrzymany w dobrym stanie, gdyż działa w nim hotel. Można spróbować wejść do tych fragmentów, które nam udostępni obsługa. Może uda nam się zobaczyć schron główny lub przejść długim korytarzem - potajnikiem aż do podwójnej kaponiery, której zadaniem było strzeżenie wnętrza fosy. Wewnątrz fortu znajdują się stanowiska dział i schrony pogotowia.

Dojazd do początku naszej trasy jest łatwy (np. do pętli autobusowej MPK przy Starostwie Powiatowym w Węgrzcach), powrót również z pętli autobusowej nieopodal Hotelu Twierdza.

Szacunkowy czas wędrówki i zwiedzania: 4-5 godzin.

 Fort 47a Węgrzce
Fort 47a Węgrzce

 

*

Powyższy wybór warto rozszerzyć o co najmniej kilkanaúcie obiektów - szczególnie polecam zadbane forty Grębałów 49 i Krzesławice 49, ponadto kontrowersyjnie „zabezpieczoną” Basztę Maksymiliańską i Lunetę Warszawską.

 Fort pancerny 49 1/4 Grębałów
Fort pancerny 49 1/4 Grębałów

A na koniec chciałbym złożyć meldunek:

Twierdza Kraków broni się nieprzerwanie od roku 1918, najczęściej sama. Tylko nieliczne punkty obsadzone są przez załogę. Na betonowe mury, zbrojone stropy, nieliczne ocalałe pancerne elementy naciera czas, a także chciwość i ludzka głupota. Zapobiegliwość i zmaterializowana pomysłowość inżynierów, budowniczych i wojskowych wkrótce ulegną zatarciu. Potrzebne są posiłki, w postaci mądrych decyzji władz, co do zagospodarowania jej obiektów. Działania pasjonatów, choć godne podziwu, nie wystarczają. Twierdza jeszcze walczy, ale jak długo jeszcze?!

Wędrując musimy pamiętać o kilku ważnych zasadach. W wyposażeniu warto mieć dobrą latarkę i solidne buty (dojście bywa błotniste, ponadto w ciemnościach można trafić na różne przeszkody). Najlepiej zwiedzać późną jesienią (po opadnięciu liści) lub wczesną wiosną. Wówczas po prostu widać więcej elementów, które zazwyczaj zamaskowane są roślinnością. Poza obiektami zagospodarowanymi i strzeżonymi, na spacer warto wybrać się w towarzystwie znajomych. Tak będzie bezpieczniej - w fortach często pojawiają się osoby, które mogą wyrządzić krzywdę ciekawskim turystom (pewnego razu, mimowolnie, przerwałem komuś obrzędy satanistyczne).

Powyższe opisy fortów są bardzo skrótowe, wobec czego warto przestudiować literaturę (szczególnie książkę autorstwa Jana Piwowońskiego Mury, które broniły Krakowa) i internet (dużo aktualnych informacji).

 

 Fort 48a Mistrzejowice w stanie zdewastowanym
Fort 48a Mistrzejowice w stanie zdewastowanym
Konspekt
Konspekt - Kraków 2007